niedziela, 8 marca 2015

Porozmawiajmy o....konsumpcjonizmie

*



 Mój własny shopaholizm połączony jest niewątpliwie z blogowaniem. Nigdy nie miałam tylu ciuchów co teraz. Rzadko miewałam więcej niż dwie pary jeansów jednocześnie, a ilość okryć wierzchnich przekraczała sztuk 3 wliczając w to nienoszony elegancki płaszcz. I nie ważna jest kwota ,którą miesięcznie wydajemy na ciuchy ,ale ilość ciuchów, o które się powiększa nasza szafa. Zdecydowanie więcej niż nosimy, zdecydowanie więcej niż naprawdę potrzebujemy. A to już trąci konsumpcjonizmem.
Napędza go moda, napędza go rosnący dobrobyt, nasza kobieca natura i wielbienie dla szmatek .....
Na drugim ,przeciwstawnym biegunie galopującej chęci posiadania , co poniekąd jest reakcją na pierwsze zjawisko ,jest promowany  minimalizm. Z niego też robi się w tej chwili filozofię życia - mniej znaczy więcej itp itd.....pewnie temat na kolejny esej ;)
Mnie w każdym razie bliżej do konsumpcjonizmu niż minimalizmu i nagle tak jakoś zrobiło mi się z tym źle.
Wyciągam z szafy raz do roku jakąś szmatkę, ubieram i chowam ...na kolejny rok, a czasem i kilka sezonów. Czy gdyby tej konkretnej szmatki nie było w mojej szafie coś by się stało ?! Absolutnie nic. Tego jednego dnia ubrałabym po prostu coś innego. Więc co ?! Może warto pozbyć się jej z szafy?! I tu przychodzi w sukurs inna część mojej natury- eeee nie zniszczone, właściwie fajne, szkoda wyrzucić......i trwa .....nawet i 20 lat ;);)
Ktoś może mi zarzucić brak konsekwencji - wszak potworna spódnica doczekała się noszenia ;);)
Ale to wyjątek. A wyjątki potwierdzają regułę.
W jakiś sposób cykl Potwory z szafy ( wraz z nadejściem wiosny znowu ruszy) był pomysłem na uporządkowanie szafy ;)

 dziś mam potrzebę pójść dalej .....

Nie, nie będzie wielkiej rewolucji , wielkiego opróżniania szafy ....wszechświat nie lubi próżni, puste miejsce zajęły by kolejne ciuchy ....
Zamiast tego pohamuję swoją chęć wchodzenia w posiadanie poprzez.....ograniczenie zakupów i noszenie tego co już mam. A zwłaszcza tego co rzadko noszę i zalega. W możliwie różnych kombinacjach i jeżeli nadal się do siebie nie dopasujemy .....to...... Zrobię to co już z innym potworem w szafie zrobiłam - oddam tej z was, która znajdzie w swojej szafie miejsce dla tych spódnic, sukienek itp....( bo oczywiście ,są to ubrania niezniszczone )

Bo jeżeli mam jeszcze znaleść jakiś sens w tym moim blogowaniu, to na pewno nie mogą to być kolejne zakupy ;)

Ale że mamy porozmawiać to Was się zapytam:

Gdzie siebie postrzegasz na osi Konsumpcjonizm-Minimalizm?!
Czy są w Twoje garderobie ciuchy ,których nie nosisz, albo które nosisz rzadko ?!
Co robisz z nietrafionymi zakupami ?!?!
Jak siebie widzisz w realizacji " kupuj mniej -noś więcej "?!
Czy jesteś podatna na trendy ?!
Wymień 7 ciuchów bez których nie wyobrażasz sobie swojej szafy , które mogłyby być idealną bazą dla dążącej do ogarnięcia własnego chaosu panny Anny ;)


* zdjęcie pochodzi z netu

66 komentarzy:

  1. Ja już staram się zmniejszać szafę, jak mogę, bo nie mam po prostu miejsca. Mam tylko jedną komodę. Trochę ostatnio wyrzuciłam, ale wczoraj doszła nowa dawka radości :), no ale jak na wiosnę, nie kupić nic w kwiatki, prawda? :)
    Z okazji Dnia Kobiet samych wspaniałości życzę, stale nie przemijającego uśmiechu ;-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie wiec brzmi , czy wszystkie nosisz ciuchy które posiadasz . Jak tak to gratuluje:)
      Zazdroszczę .
      I dziekuje

      Usuń
  2. Ja mało kupuję, więcej mam ciuchów, które zrobiłam - odkryłam to niedawno. I też nie wszystkie zdąrzam wychodzić. Bo mam inne klimaty ciuchowe niż wtedy, kiedy to robiłam. Szkoda oddać, bo się narobiłam, a kupić nikt nie kupi, bo dziwne i drogie :D Kupuję za małe kwoty, raz na miesiąc, coś czego mi potrzeba. Mniej chodzę do sh, daaawno nie byłam, bo to powoduje nabywanie szmat, których nie potrzebuję, bo może i szałowe, oryginalne, ale zakładam raz a potem wracam do starych znoszonych ulubionych. Więc po co. Syn mi rośnie, jego muszę teraz bardziej ubierać :D Męczy mnie za dużo ciuchów, szafę mam maleńką. I jestem przyzwyczajona do małej ilości ciuchów(dziecko komuny wiecznie żywe), lepiej sobie radzę w konstruowaniu "zestawów" z mniejszej ilości sztuk odzieży, niż jak mam morze wszystkiego do wyboru. Poza tym obseruję u koleżanek blogerek pęd ku co chwila czemuś nowemu - mam wrażenie,że często jest to powodowane chęcią fajnej prezentacji fotoblogowej, niż rzeczywistą potrzebą. Nie podoba mi się, kiedy ciuchy rządzą światem i człowiekiem. Ale oczywiście sama niedługo znów wyskoczę z czymś nowym, bo wiosna idzie, lato, trzeba w czymś chodzić. Ale z głową, nie dla szpany i bloga. No, to się wypowiedziałam. Acha, w odpowiedzi na Twoje opytania - nie mam nietrafionych ciuchów...bo kupuję tylko to co na 100 % mi pasi. Jesli jest nietrafiony, to tylko ze względu na jakość, a raczej jej brak :( Czy na trendy podatnam? Cóż, kupując, korzystam z ofert sklepowej, a ta zawsze jakoś sie ma do lansowanych trendów. Ale nie oglądam czasopism modowych, żeby wiedzieć, co modnego kupić :D
    7 ciuchów - coś prostego. Dresowe portki, kurtałka luzacka charakterna, prosta kiecka najlepiej szara lub czarna, zwykłe podkoszulki szare najlepiej, sweter, obowiązkowo czapa, no i buty konkretne, pod osobowość - bo to buty robią klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sivka w szale twórczym :) to całkowite masz moje błogosławieństwo :):) nic dziwnego ze dużo .... Myśle , właśnie ze chodzimy na codzień w jakiś 20-30 % swojej garderoby ....
      co do zdanie ze nie ciuchy maja nami rządzić zgadzam sie - bo w założeniu shopaholizm to redukowanie napięcia przez zakupy ... Na poprawę humoru , w nagrodę , z nudów , ze stresu , kompulsywnie ... Tez tak nie chce .
      Ja zaczynajac bloga - co chwila stwierdziłam - ze nie mam . Butów , marynarki , kiecki , torebki .... Ale fakt kilka lat niewiele kupowałam ... Z rożnych powodów - ciąża , wrócę do swojej wagi , ciąża , wrócę do wagi , i tak siedzę w domu (9 Msc siedziałam na naukowymi tematami ) ... Oj wszystko za małe - oddałam , od wszystko robi sie za duże .... I znów nie mam ...

      Dzięki za wypowiedz

      Usuń
  3. a wiesz co Aniu.. odkad zaczelam blogowac wydaje duzo mniej pieniedzy na ubrania :) dziwne ale tak jest :) kilka razy w roku zawsze robie przeglad szafy i to co nie nosze albo juz nie lubie odkladam na bok i sprzedaje albo na fb, na blogu, na allegro i na pchlim targu. wpadnie troche kasy a w szafie zrobi sie luzniej :)
    rzadko kiedy kupuje cos nietrafionego. bo jak wracam z zakupow i stwierdzam ze to jednak nie to, to po prostu oddaje i juz. a trendy sledze owszem... i zawsze na wiosne czy jesien staram sie kupic 2-3 ciuszki ktore dokladnie odpowiadaja trendom :)
    hmm wydaje mi sie ze az tak tragicznie ze mna nie jest. zanim kupie markowa torebke wole sobie zarazerwowac lot w jakies fajne miejsce i spedzic ten czas z mezem. a zaoszczedzone pieniadze wydaje na nowe obiektywy :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata ja widząc twoja garderobę i to co nosisz to mam wyobrażenie ze na ciuchy potrzebujesz conajmniej pokoju, a jeszcze jak czytałam wywiad z tobą ze lunch time spędzasz na eBayu toz byłaś dla mnie wcieleniem shopaholiczki ;);)
      Ale jeżeli twierdzisz ,ze mimo wszystko mniej kupujesz ...,to chylę czoło :):)

      Usuń
    2. owszem kiedys potrafilam spedzac przerwe obiadowa na ebayu. teraz otwieram gazete o fotografi i czytam. dzis bylam w zarze i H&Mie i wyszlam z niczym. nie bede placic za szmate 50euro a pokaze ja raz na blogu, ponosze moze 3 razy w sezonie przy dobrych wiatrach, bo owszem ciuchow mam duzo ale ja ich nie obnosze, wiec stwierdzilam, ze nie kupuje nic. moze kupie sobie nowy robot kuchenny jak zaoszczedze :D

      Usuń
    3. Czyli jesteś dokładnie w tym punkcie co ja ;);)

      Usuń
  4. u mnie to różnie bywało. Jak mnie wywiało od rodziców i poczułam własne pieniadze to szalałam, szalałam :D a teraz troszkę mi się to umiarkowało. Wyrzuciłam też sporo rzeczy, których nie noszę, jednak i tak dosyć często coś tam dokupuje - i niestety nie zawsze to coś okazuje się udanym pomysłem...
    ale jakoś na siłę nie chce nic zmieniać ;)
    7 rzeczy ?? Spodnie czarne albo jakieś inne ciemne jeansy, koszulka, sweter - duzy i ciepły, plecak albo torebka, szal, skarpety ! ( chyba, że sezon letni, ale i tak marzną mi wiecznie stopy ) hm... chyba jeszcze jakiś jeden sweter :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och taki okres musi tez być :):)
      Ja właśnie nie lubię jak okazuje sie to złym pomysłem i zalega w szafie , bo szkoda prawie nowe wyrzucić ....

      Usuń
  5. 1. Cygaretki 2. Szpilki 3. Elegancki płaszcz 4. Perfekcyjny sweterek/bluzka/top 5. Marynarka 6. Szerokie białe spodnie 7. Ołówkowa spódnica.
    Moja siódemka.
    Też mnie ostatnio męczy nadmiar. A lansowany minimalizm ... nie lubię lansowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna siódemka . Inspirująca. Dobra baza . Mniej więcej tyle tez znajdę w szafie .
      Przemyślałam skrajny minimalizm - zakłada uniformizację i jest poprawny . Tyle ze nudny . Wole Twoje Małgosiu odsłony :):)

      Usuń
  6. Oj, ja zdecydowanie konsumpcyjnie żyję niestety, mimo, że temat znam od podszewki można powiedzieć, od pozyskania surowca, transport, warunków pracy szwaczek, dystrybucję, użytkowanie i utylizację....Pocieszam się, że zaopatruję się głównie, żeby nie powiedzieć tylko w szmateksach, bo minimalizm przynajmniej na razie nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle ze jak kupuje sie w Sh , to tak jest . Okazje wpadają w ręce i szkoda nie kupić ...
      Tylko czy zawsze te okazje są trafione w 100% . Ja niestety nie potrafię tam kupować .
      Co innego tutejsze Sh dla dzieci ;);)

      Usuń
  7. Kurczę, ja też mam właśnie problem z kolekcjonowaniem... Jak już coś kupię to szukam kolejnej potencjalnej zdobyczy i koło zamyka się;> Mi chyba pozostaje jedynie terapia uzależnień;)
    1) Chyba odpowiadać nie muszę;>
    2) Oj są i to sporo
    3) Siedzą sobie grzecznie w szafie czekając na 'odpowiedni' moment;)
    4) Ja ciągle coś chcę...
    5) Raczej nie, kupuję to co mi się podoba nawet jeśli nie jest super modne
    6) Trudno powiedzieć, na pewno kilka par rurek, bluza z cekinami, kilka eleganckich bluzek, latem kilka par krótkich spodni, kilka sukienek itd;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak mam . W głowie powstaje mi coś co koniecznie i co jest mi w 100% potrzebne . Potem potrzebne są do tego dodatki . A potem ... Zakładam kilka razy i ... Wcale takie niezbędne nie było .i to właśnie mnie drażni :):)

      Pkt 6 - kilka zaklada więcej niz 7 . Wymijająca to odpowiedz

      Usuń
  8. Ja nawet nie próbuję...naturę mam zbieraczki i ciuchy leżą w szafie kilka sezonów:))nie udany zakup czasem leży chyba że się komuś spodoba to chętnie oddaje:))w mojej szafie ważna jest czarna koszulka i dużooooo torebek:)))trendy nie jestem ale to już na pewno zauważyłaś:)))raczej ubieram co lubię i w czym się dobrze czuję:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah fakt . Bibeloty i drobiazgi to tez zbieractwo . Ale
      Pasja tez w życiu jest ważna :)
      Kojarzysz mi sie z oryginalnymi torebkami , butami :)

      Usuń
  9. Ja chyba jestem gdzieś w środku, kupuję ale nie za wiele, korzystam z tego co już mam na maksa, kombinuję jak tylko się da. Czasami zastanawiam się czy jest sens w prowadzeniu bloga, bo ciuszki cały czas te same ale dla mnie moda to zabawa więc się bawię. Trendy, nie bardzo się nimi przejmuję ale zawsze można coś dla siebie wybrać i nie koniecznie trzeba lecieć do sklepu. Warto pooglądać i wiedzieć co w trawie piszczy ha!ha!
    Muszę w szafie mieć: białą koszule, spodnie, spódnice ołówkową, sukienkę a raczej sukienki, trencz, kardigan, szpilki. Ostatnio kupuję bardzo rozsądnie i mało jest takich zakupów, które nie są trafione.
    Na wiosnę zrobię generalne porządki, to co mi się znudziło oddam innym.
    Pozdrawiam Aniu, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np właśnie , a ja myśle Basiu ze osiągnęłaś równowagę idealną . Masz z czego wybierać , i zmieniać za pomocà dodatków ostateczny wygląd . Skrajna asceza tez w moim odczuciu jest zła .

      Usuń
  10. Oj ja się znalazłam w nietypowej sytuacji bo jak wiesz przeniosłam się w nowe miejsce. Miałam przy sobie tylko jedną walizkę której sporą część zajeły książki;);) Wszystko mam właściwie nowe, na początku bardzo źle się z tym czułam. Sporo ostatnio nakupiłam, żeby zwyczajnie mieć w czym chodzić ale mam tylko jedną komodę pół na pół dzielę ją z Michem (3 szuflady) i kilka wieszaków na stojaku. Tyle. Więcej mi nie trzeba. Od zawsze staram się niechciane rzeczy w dobrym stanie oddać potrzebującym, często też je sprzedaję. Gdy totalnie mi się znudzą. Nie wyrzucam ubrań, chyba że nie nadają się nawet na szmatę do podłogi. Generalnie lubię odwiedzać szafę, czyli iść popatrzeć do sklepu, czasem tylko przymierzyć bo może się okazać że będę wyglądać paskudnie i problem chcenia sam odpadnie;) Jestem sknerą sama dla siebie, Michu mnie strofuje żebym sobie kupiła to do czego mi się oczy świecą, ja mam wyrzuty sumienia więć zawsze szukam w sieci tańszych odpowiedników i dopiero po długich mękach coś kupuję. A że nie ma to zbytnio nic wspólnego z radosnym spontanem raczej z udręka to czasem daję sobie spokój. Zaprzeczenie blogerki nie??;) Staram się to zmienić bo to już przeginka w drugą stronę. No a takiego konsumpcjonizmu jak tu w UK to w życiu nie widziałam...tony nieużywanych ciuchów i zmarnowanego żarcia aż żal patrzeć...Kochana ja Cię buziam mocno i Twoje słodaśne Królewny z okazji babskiego święta !!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda . Ja wyjeżdżając zmieniłam sie w jedna walizkę , bo wiele ciuchów było wówczas na mnie za małe . To oczyściło szafę ;) oj ja poza konsumpcjonizmem widzę tutaj ... Hmmm ... Szpanowanie metkami . Znaczy wsród nas Polek, och żeby tak choć mały portfelik od LV , w Pl zzielenieją z zazdrości ... Oddać wypłatę za portfel lub torebkę dla pustego lansu ... Brrrr

      Usuń
    2. Haha! no metka najważniejsza wiadomo ;) Ja czasem złapię coś z "wyższej" półki w sensie że nie z Primarka;) W tk maxx czasem są świetne rzeczy za naprawdę fajną kaskę. Nie zmieniłam swoich upodobań zakupowych, stale radość sprawiają mi zakupy za małe pieniądze. Nawet w Zarze nie kupuję bo jest tu naprawdę droga. Oddać wypłatę za portfel, torebkę LV, Chanelkę??? O masssakra!!!Trzeba by na łeb upaść!!!;) Ale wiesz lans najważniejszy;)

      Usuń
    3. A i też zmieniłam rozmiar;) Skurczyłam się a jadąc tutaj bałam się że przytyję!

      Usuń
    4. Tak i potem ten LV od butów z ceraty ....

      Usuń
    5. A ja na crossantach, bagietkach i pain au chocolat zdecydowanie po przyjeździe przytyłam ;);)

      Usuń
    6. Oj bo Ty miałaś takie pyszności w zasięgu a ja tu prawie nie jem pieczywa bo takie niedobre. Wolę sobie owsianki nagotować. Opowiedziałam Michowi o tym LV i się pośmialiśmy bo mieliśmy wizję jak rodzina siedzi przy stole i zamiast obiadu ma na stole ten portfel i się w niego patrzy...eh...;)

      Usuń
    7. Teraz już nie jem ;) znaczy czasem na bagietkę sie skuszę ...albo dobry pełnoziarnisty chleb ...

      A wierz mi z LV czy Pradą z outletu to wcale tu nie rzadkość( z outletu to nadal 1000e )

      Nie mam nic jak kogoś stać , jak stać go żeby regularnie sie tam ubierać , ale jak dla lansu w Pl :/:/:/:
      Bo tu nie robi to wrazenia , nastolatki rzucają plecakami z Chanel .

      A moja postawa , i to mam nadzieje nigdy sie nie zmieni , ze wolałabym wydać te kasę na podróże . Żakiet nigdy nie może być droższy niz tydzień na wyspach kanadyjskich ;)

      Usuń
    8. Hm...moją największą miłością są podróże więc doskonale się w tym temacie rozumiemy :) W Cambridge to samo, studiują tu bogate dzieciaki więc Prada czy inny Dolce przewieszony przez rączkę 19 latki nikogo nie dziwi;)

      Usuń
  11. Zaglądam na bloga dość regularnie. Mieszkam też całkiem blisko bo w Holandii, w Hadze, nawiasem mówiąc to na bloga trafiłam przez wpisy o bieganiu właśnie tu i o plaży w Scheveningen. Myślę, że w moim przypadku, dużo bardziej niż w Polsce, przekleństwem i błogosławieństwem są outlety, a właściwie miasteczka outletowe, których w okolicy nie brakuje. No i się zbierało, po czym czyściło i obdarowywało koleżanki i kuzynki w Polsce, taszcząc torbiszcza z ubraniami, bo była okazja. Od dwóch lat zakupy robię z kartką, a jak mam wątpliwości to oddaję. A teraz schudłam o rozmiar i to jest najlepsze czyszczenie szafy. Nagle okazuje się, że można mieć jedne dżinsy i jedne normalne spodnie, koszulek więcej bo nawet jak większe to ujdą. A ponieważ proces odchudzania trwa to i moja szafa szczupłą zostanie. Dla mnie 7 rzeczy to dżinsy, chinosy, teraz mam niebieskie ale mogą być beżowe, białe tshirty, trencz, mam granatowy, bo w beżowym jakoś mdło i jakby znikam, dopasowana marynarka, spódnica w moim przypadku do kolana ale dżinsowa i sukienka szmizjerka (tak się chyba pisze) i tabuny apaszek i szali w różnych kolorach, żeby znowu nie tak wszystko dżinsowo niebieskie.
    A z zakupów ostatnich czerwona duża skórzana torba do wszystkiego.
    Pozdrawiam i życzę wielu wielu wpisów, zdjęć i pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej ogromnie mi miło :):) że się odzewałaś :) to bardzo motywujące .
      Tak na temat schudnięcia coś wiem , na szczęście waga sie uregulowywuje i może być pkt odniesienia :):)
      Tutaj tez mamy outlety , ale my jakoś nie jeździmy . Bo z dziećmi bywają męczàce duże zakupy , a jechać po Mezt albo Messency i szukać tego czego sie chce konkretnie chce .... Pewnie i tak skończyłoby sie kupieniem więcej niz potrzeba . I jechać 50 km żeby oddać ....
      Podoba mi sie twoja 7 :):)

      Usuń
  12. ja jestem po środku ,ani konsumpcjonizm ani minimalizm,nie lubię skrajności :)
    jak prowadziłam bloga ciuchowego to zawsze,ale to zawsze miałam poczucie obciachu,że rozpisuję się na temat ciuchów,szmatek,inni niech piszą ,ale mnie to peszyło strasznie,cieszę się,że juz nie prowadzę tego bloga :)
    A odkąd mam nową garderobę,to staram się mieć tam tylko to co noszę,zostawiam tez te ciuchy obdarzone sentymentem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie tez bywa żenujące ;)
      Ale z drugiej strony ... Pochłonąłby mnie szary dres

      Usuń
  13. Powoli się uspokajam z zakupami. Jak zaczęłam przygodę z blogiem, tak zaczęła kupować dużo ubrań, teraz już wiem, że przesadziłam. Wolę w szafie mieć luz i zostawiam rzeczy w których rzeczywiście chodzę i które lubię, mało jest tylko tych na " jakąś ważną okazję". Teraz moje zakupy są przemyślane, tak mi się wydaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przyglądałam sie twoim łupom wyprzedazowym to i tak wydawało mi sie dużo ;);) nie chce wiedzieć nawet ile bywało wcześniej ;);) ale w sumie jeżeli przemyślane to czemu nie . Ja na wyprzedażach nie umie kupować , bo nigdy nie ma rozmiaru albo tego na co liczyłam , a przypadkowych zawsze unikam :)

      Usuń
  14. o jejku ja to chyba messi jestem, zbieraczka, ciagle jednak opanowuje mnie chec czystki, a potem znowu zaluje, bo akurat to czego sie pozbylam by mi sie przydalo, ale tak sie nie da ograniczone pomieszczenia pekaja w szfach!!! nawet bedac w reha natychmiast zapelnilam polowicznie pusta szafe nowymi ciuchami, a te co wzielam z domu leza, ja biegam tylko w nowych. Ja sie ne poprawie chyba nigdy buzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze zależy jak sie z tym czujesz :)
      Poza tym Ty Iza szyjesz , możesz przerabiać i poprawiać i wyżywać sie twórczo ;)

      Usuń
  15. Mnie też już nic nie mieści się w szafie. I też mi smutno się zrobiło kiedy tak krytycznie spojrzałam, na co mi tyle ciuchów pomyślałam. I jaka ze mnie blogerka skoro nie potrafię tego okiełznać. Dlatego potrzebowałam tej przerwy, żeby to i parę innych spraw przemyśleć. Nie wiem czy jestem w połowie drogi, ale wiem jedno: tak dłużej być nie może :-)
    buźki śle :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie trochę tak , że nie chce posiadać dla samego faktu posiadania , lubię swoje ciuchy i w tych chodzę , część to statyści w szafie . I tym zamierzam sie przyjrzeć :)

      Usuń
  16. Ciuchy lubilam zawsze, ale pare lat temu mialam zyciowy przelom, ciezki czas,,,i ubrania zeszly na ostatni plan. Zaczelam sie z tym zle czuc i wtedy powstal ten blog;) Dzis mam duza szafe i strasznie sie z tego ciesze! W zyciu mam zasade, zeby robic tak jak wskazuje nam sumienie. Dopoki ni egryzie - jest ok;) Nie mam wyrzutow, ze mam duzo ciuchow i byc moze ich nigdy nie znosze! Jestem kobieta i tego potrzebuje:) Mam to sczescie, ze znalazlam swoja ulubiona marke idealna w moim stylu. Kupuje ciuchy w outlecie, za grosze baaardzo mocno przecenione, wiec wyrzutow ze wydaje zbyt wiele tez nie mam. Jesli uznaje, ze mam ubran za duzo pakuje je w worki ciuchy, buty, torby itp. - dawno nienoszone, za male, za duze, mniej lubiane itp. i wioze przy najblizszej okazji do Polski! Oddaje Mamie, Siostrze, Bratowej, kolezankom, biednym... A sobie dokupuje nowe;) I tak w kolo;) Czy to jest konsumpcjonizm? Moze, ale jest mi z tym dobrze.
    A czego w szafie nie moze mi zabraknac? Golfow roznej masci, prostego w kroju szarego plaszcza, skorzanych spodni, klasycznych dzinsow, zielonej sukienki, futrzanej kamizelki, bialego t-shirta, ramoneski, granatowej marynarki.... i wielu wielu innych rzeczy;);)
    Pozdrawiam Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z tobą , zależy jak sie ktoś z tym czuje . Mnie trochę gryzie , trochę mierzi ... Trochę mam potrzebę uporządkowania - szafy , siebie ....
      Ciuchami nigdy sie nie interesowałam , podstawówkę przechodziłam w dresie , liceum w jeansach , dziurawych zreszta , na studiach niedobory i biedę przykrywał fartuch , a wiedzę nawet o projektantach czerpie z ... Blogów , m.jn. Twojego - takie marki jak TOD's , czy Jimmy Choo toz ja nigdy wcześniej nie słyszałam ;)
      Nie oglądałam tez Sexu w wielkim mieście , to i inni projektanci uniknęli rozpoznawalności ;);)
      Za to do dziś znam skład FC Barcelony czy aktualnych mistrzów w Lekkiej Atletyce ;);)

      Usuń
    2. Skoro Cie gryzie, to trzeba uporzadkowac! Takie niezalatwione sprawy, nawet tak blahe jak niepotrzebne rzeczy w szafie - potrafia nie dawac spokoju... Ja tez juz powoli zabieram sie do okresowych "czystek" w szafie, choc wyjazdu do Polski narazie nie planuje:((
      Dzieki Aniu - fajnie ze jakas widze, mniej lub bardziej potrzebna w zyciu - czerpiesz z mojego bloga, to mile;)
      A mi zanjomosc projektantow nie przeszkadza tez w sporej wiedzy sportowej wtlaczanej mi w glowe przez mojego Meza, sportowego zapalenca;)
      Usciski! A.

      Usuń
    3. Hahahh no widzisz ... A mój maź ani sportem ani modą sie nie interesuje ;);)

      Usuń
  17. ja jestem gdzieś w połowie tej skali, aczkolwiek rzadko kupuję rzeczy niepotrzebne, z reguły wszystko prędzej czy później noszę, rzadziej lub częściej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chodzi o to żeby cześciej ;)
      Przynajmniej mi

      Usuń
  18. No tak... ja treż mam więcej ciuchów niż potrzebuję .... a wszystko zaczęło się od lumpexoholizmu

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja już bazę w swojej szafie pokazywałam nie raz na blogu, więc nie będę się rozpisywać.
    Ale na zasadnicze pytanie odpowiem. Kiedyś byłam typową zakupoholiczką. Kupowałam - im taniej i więcej, tym lepiej. Aż przestałam się mieścić w szafie, nie mogłam niczego znaleźć i nie miałam się w co ubrać. Wtedy nastąpił zwrot. Od jakiegoś czasu idę w stronę minimalizmu. Może nie jakiegoś skrajnego, bo ciuchy fajna rzecz, ale autentycznie wolę mieć w szafie mniej ciuchów, ale takich, żeby się pięknie ze sobą komponowały. Wtedy choć ilościowo jest ich mniej, to możliwości i tak dużo więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda . Także to ze przeginać w druga stronę tez nie należy :)
      Ja po raz kolejny podchodzę do zmian w szafie . Najpierw uzupełniłam kilkuletnie braki to teraz czas na redukcje i wnioski ;)

      Usuń
  20. Oczywiście śledzę trendy ale idę w kierunku coraz większego minimalizmu i jakości, buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to niesie na minimalizm - nie chodzi przecież o sknerstwo tylko o nie wyrzucanie piedziedzy w błoto kupując buble

      Usuń
  21. Zanim pojawiły się dziewczynki i pracowałam (miałam własną kasę) łaziłam po sklepach praktycznie co weekend i zawsze przywlokłam do domu jakąś szmatkę!!! Zgromadziłam więc niezłą kolekcję ;). Teraz nie mam na to czasu, ani pieniędzy, ale o dziwo szafa co jakiś czas jest dopychana nowymi dostawami ;)!!! Pisałam już kiedyś, że wszystkie kobitki w rodzinie znają moje zamiłowania do ciuchów. Kiedy robią przegląd szafy dzwonią do mnie, a ja zawsze jestem zainteresowana. Wyrzucić zawsze można ;). Tak więc, jestem konsumpcjonistką!!! Gromadzę ciuchy, które mi się podobają. Staram się każdej rzeczy dać szansę. Jeśli coś nie pasuje, a da się przerobić, to przerabiam. Rany!!! Strasznie nie lubię wyrzucać!!! Mam już nawet pomysł recykling na starych T-shirtów ;). Nie wiem tylko, czy mi czasu starczy na takie zabawy ;).
    Raczej nie robię nietrafionych zakupów. Miałam ze dwa razy sytuację, że musiałam zwrócić ciuch, bo dostałam go w prezencie i był za mały/za duży. Skończyło się to oczywiście na wymianie na inny rozmiar ;P.
    Haha... przeczytałam kolejne pytanie... Tak, idealnie wpisuje się w hasło: ,,Kupuj mniej, noś więcej". Jestem ciuchowym żebrakiem ;P.
    O trendach dowiaduję się ostatnio przypadkowo, przez bloga. Myślę, że jestem podatna, ale próbuję raczej szukać tych trendów we własnej szafie, niż w sklepie. Zawsze się coś wymyśli ;) Nie wydam 1000 zł na ciuch, bo raz nie mam, a dwa po kiego grzyba!!!
    1. Porządne jeansy
    2. Mała czarna
    3. Ładny żakiecik do niej
    4. Szpileczki też by się przydały ;)
    5. Wygodne buty na płaskim
    6. Swetrzysko na chłodniejsze dni
    7. Koszula klasyczna biała

    Aniu, dałaś niezły temat do przemyśleń!!! Przeczytałam te moje wypociny i doszłam do wniosku, że jestem strasznym chomikiem ;)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie , jeżeli post był pretekstem do przemysleń . Nie chodzi o to ,żeby od razu coś zmieniać , ale dobrze poznać siebie i swoje potrzeby. Dla mnie nietrafiony to także ten który nosze rzadko . Za rzadko . Znaczy nie był tak bardzo konieczny jak wydawało mi sie kupując go ;);)
      Siódemka dobra :):)

      Usuń
  22. You write so interesting posts and make very beautiful photos! Like our blog! Keep doing it!
    I’ll be happy to see you in my blog!)

    Diana Cloudlet
    http://www.dianacloudlet.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thx , I'll visit you with pleasure:)

      Usuń
  23. Ciuchy zawsze się gdzieś koło mnie kręciły albo raczej ja koło ciuchów :-).
    Zdecydowanie bliżej mi do konsumpcjonizmu niż minimalizmu. Z pewnością nie jestem typem szarej myszki. Zawsze lubiłam mieć coś ładnego i kolorowego. Chyba mam dużo ciuchów, a może to szafa mała ? :-) Jednak dokonuje selekcji i to ostatnio dużo częściej. Myślę zanim kupię. Ostatnio wyprzedałam dużo rzeczy, to co się nie sprzeda wywożę do mamy , a ona rozdaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafa mała :):):)
      Och Grażynko , Ty nie zostawaj minimalistką ! Tak pięknie Ci w kolorach :):)

      Usuń
  24. U wierzysz, że prawie nic nie kupiłam na wyprzedażach?:D
    A ciuchów rzadko się pozbywam, bo je lubię. Są jakby mną. Nawet nie wiem, czy jest na to nazwa;))

    Gdzie siebie postrzegasz na osi Konsumpcjonizm-Minimalizm?!
    To już konsupcjonizm prędzej;)

    Czy są w Twoje garderobie ciuchy ,których nie nosisz, albo które nosisz rzadko ?!
    O tak! Ale nie pozbędę się ich! Bo są mną:D

    Co robisz z nietrafionymi zakupami ?!?!
    Oddaję siostrom lub mamie:)))

    Jak siebie widzisz w realizacji " kupuj mniej -noś więcej "?!
    W sumie, to ja i tak dużo nie kupuję... Tak mi się wydaje;)

    Czy jesteś podatna na trendy ?!
    Nie bardzo;)

    Wymień 7 ciuchów bez których nie wyobrażasz sobie swojej szafy , które mogłyby być idealną bazą dla dążącej do ogarnięcia własnego chaosu panny Anny ;)
    1. Dżinsy!
    2. Ołówkowa spódnica czarna
    3. Ołówkowa spódnica w kolorze;)
    4. Marynarka (szara, granatowa lub brązowa).
    5. Marynarka w kolorze (np. zielona;)).
    6. But sportowy.
    7. Szpilki:D
    Za mało!;))

    Bo jeszcze:
    8. Koszula dżinsowa:D
    9. Trencz (którego sama jeszcze nie mam!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś Rudy Chomik jednym słowem ... Tycto chyba ciężarówkę na same ciuchy zamawiasz podczas przeprowadzek . Dla pamietam te wypasione paczki od sióstr , do sobie wyobrażam szafę bez dna ....
      Wasze bazy pozbieram , i zrobię post :) osobny

      Usuń
    2. Hihihi, wychodzi na to, żem taki chomik właśnie:D
      Bazę podbieraj... Napisałam, a sama jeszcze wszystkiego z niej nie mam;))

      Usuń
  25. Bardzo ciekawy temat poruszyłas Aniu! Ja tak balansuje gdzies pomiędzy. Z jednej strony podoba mi się idea minimalizmu (ale bez ortodoksji, umiarkowanego minimalizmu), a z drugiej wpadam w pułapke kobiecej prózności i wiecznie coś tam dokupuję. Dokładnie tak jak u ciebie - moja szafa gwałtowenie spuchła, gdy zaczęłam zabawę w blogowanie. I dochodze do tych samych co ty wniosków i probuję w taki sam sposób zapanowac nad haosem :) z róznym skutkiem, oczywiście! Do listy ciuchów bazowych: must have, dopisałabym jeszcze tylko sukienkę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To powodzenia !!! Poki co tez nie potrafie sie rozstswiac z ciuchami , mam jakis sentymentalny związek z nimi. A to utrudnia ogarnianie chaosu ;)

      Usuń
  26. A więc po...na osi konsumpcjonizm - minimalizm jestem gdzieś po środku hehe. Mam kilka rzeczy w szafie które rzadko zakładam ale jeszcze nie nadszedł czas aby się ich pozbyc...sentyment:P. Nietrafione zakupy chowam na spód szafy, aby zagłuszyć wyrzuty sumienia a po jakims czasie oddaje w ręcę chętnych znajomych.
    "kupuj mniej-noś więcej" - tak ostatnio stosuję tę zasadę, czyli rozważne zakupy i ostatnio faktycznie mniej kupuję.Trendy śledzę, ale nie podążam ślepo, patrzę krytycznie na siebie i nie na wszystko mogę sobie pozwolić i nie jest to sprawa grubości portfela.
    7 rzeczy bazowych
    1. biała koszula
    2. spódnica ołówkowa
    3. klasyczne spodnie
    4 jeansy
    5 szpilki najlepiej czarne
    6. trencz
    7 marynarka
    wystarczy bo mogę się rozpędzić i wyliczać dalej
    Tyle o mnie
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak każda z nas :)
      No prawie ;)
      Wg mnie to dobre miejsce :):)
      Dobra jest tez twoja 7 :)

      Usuń